Dlaczego mleko krowie nie jest najlepszym pożywieniem dla niemowląt

Mleko – wydzielina gruczołu mlekowego samic ssaków, pojawiająca się w okresie laktacji.

 

Spośród około 4,5 tysiąca ssaków na naszej planecie tylko jeden – człowiek, pije mleko po odstawieniu od piersi matki. Tylko nasz gatunek wykorzystuje mleko innych samic do odżywiania siebie i swoich dzieci. Czyżbyśmy szczęśliwie wykorzystali przeoczenie natury? A może czyniąc wbrew jej celowemu działaniu robimy spory błąd, którego konsekwencje ponosimy my i nasze dzieci?

Dzisiaj rozwodzę się nad podawaniem niemowlętom mleka krowiego i jego porównaniem z mlekiem mamy.

 

Zacznijmy od skonfrontowania składu mleka krowiego i mleka kobiecego:

  1. Białko – zawartość w mleku krowim ok. 3,5 – 4g, w mleku ludzkim ok. 1,2g. Wydawać by się mogło, że to pierwsze jest pod tym względem doskonalsze – zawiera trzy razy więcej białka! Nic bardziej mylnego. Mleko krowie służy odżywieniu cielaka, ten natomiast potrzebuje ogromnej ilości białka do budowy masy mięśniowej i kości. Priorytet w rozwoju cieląt ma bowiem aspekt fizyczny, nie umysłowy. Zauważcie drogie mamusie, że cielątko po kilku godzinach od urodzenia jest w stanie mocno stać na nogach, a nawet przemieszczać się. Niemowlę osiągnie ten etap dopiero po około 12 miesiącach życia! Po 6 tygodniach cielak podwaja swoją wagę, co u niemowlęcia następuje po mniej więcej trzech miesiącach życia. Te znaczące różnice wynikają z odmiennych priorytetów w rozwoju cieląt i niemowląt. Dla tych pierwszych największą rolę odgrywa rozwój fizyczny, umysłowy schodzi na dalszy plan, podczas gdy u ludzkich dzieci jest dokładnie odwrotnie. Mleko mamy ma zatem na celu dostarczyć niemowlęciu składników wspierających rozwój mózgu i centralnego układu nerwowego. Dlatego zamiast materiału budulcowego w postaci białka, obfituje ono w Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe (NNKT), których jest tutaj 10 (a nawet do kilkunastu) razy więcej niż w mleku krowim! A to właśnie one w dużym stopniu są odpowiedzialne za rozwój umysłowy niemowląt!

Warto również wspomnieć, że zapotrzebowanie na białko u niemowląt zmniejsza się z miesiąca na miesiąc. Do tego zmiennego zapotrzebowania dostosowuje się mleko kobiece, mleko krowie niestety nie.

 

Jaka będzie zatem różnica pomiędzy niemowlęciem karmionym mlekiem mamy, a mlekiem krowim? To drugie będzie większe, jego ciało będzie duże i rozlane (paradoksalnie prawdziwe jest przesłanie „pij mleko- będziesz wielki”). Niestety szybkiemu przybieraniu na wadze (ku radości nieświadomych rodziców) nie będzie towarzyszyć odpowiedni postęp w rozwoju umysłowym. Innymi słowy – rozwój fizyczny takiego dzieciątka wyprzedzi rozwój intelektualny L

 

P.S. Jeżeli mama, która nie karmi piersią oraz nie podaje mleka krowiego martwi się ewentualnym niedoborem białka (i wapnia), to pragnę uspokoić, że istnieje cały wachlarz możliwości uzupełnienia tych substancji odżywczych w diecie maluszka. Przykładowo – produkty zbożowe zawierają aż 7-14% białka, a nasiona strączkowe nawet 21-25%! Oczywiście pojawia się w tym kontekście kwestia przyswajalności, czy inaczej wartości odżywczej białka z wyżej wymienionych produktów. Literatura podaje, że białka pochodzenia zwierzęcego – mleka, mięsa i jaj, posiadają wartość odżywczą w granicach 70-85%, natomiast przyswajalność ich z produktów roślinnych waha się w granicach 50-65%. Kwestia niższej wartości odżywczej białek roślinnych wynika z niepełnego składu aminokwasów egzogennych w ich strukturze. Wystarczy jednak umiejętnie łączyć produkty, aby osiągnąć efekt uzupełniania się aminokwasów i uzyskać białko o wartości nawet wyższej, aniżeli te pochodzące z produktów pochodzenia zwierzęcego!

 

P.S.2 W kontekście białka pragnę odnieść się do stale powtarzanego argumentu niestrudzonych zwolenników mleka krowiego: „a kiedyś wszystkim dzieciom podawało się mleko i było dobrze”. Rzeczywiście, nie można się z tym nie zgodzić. Niemniej mowa tutaj o czasach, kiedy przemysł mleczarski różnił się znacząco od dzisiejszego. Między innymi w wyniku dzisiejszej technologii przetwarzania w mleku pojawił się rodzaj kazeiny (białko mleka), który powoduje powstanie substancji, mających katastrofalny wpływ na układ nerwowy i odpornościowy!   Jest jeszcze sporo innych argumentów uzasadniających dlaczego kiedyś mleko było zdrowym pokarmem, dziś natomiast już nim nie jest. Dla przykładu – kiedyś nie piło się mleka w zimie ponieważ wtedy krowa była cielna i nie dawała mleka. Była to zbawienna sytuacja jako że mleko ma działanie ochładzające i nawilżające dla ludzkiego organizmu, dlatego podawane w zimie, kiedy organizm jest wychłodzony, staje się pokarmem trudno przyswajalnym, powoduje zaśluzowanie organizmu, upośledzając tym samym zdolność wchłaniania innych substancji odżywczych. Co więcej, aby uzyskać więcej mleka oraz zabezpieczyć krowy przed chorobami podaje się im ogromne ilości leków, antybiotyków hormonów, które my i nasze maluszki wypijamy razem z krowim mlekiem. Dodatkowo, razem z mlekiem krów hodowanych przemysłowo serwujemy sobie ogromną ilość pestycydów, które, zjadane przez krowy, kumulują się właśnie w ich mleku i mięsie (mleko współczesnych zwierząt zawiera nawet 400% więcej pestycydów niż równoważna próbka zbóż czy warzyw!). Kolejny argument – kiedyś człowiek żył obok krowy i mleko bezpośrednio od niej spożywał. Dziś, zanim mleko dotrze do naszej lodówki, przechodzi mnóstwo procesów modyfikujących jego skład i właściwości, ale to ogromny temat zasługujący na osobny artykuł, dlatego pozostawię go bez dalszych dywagacji.

 

  1. Tłuszcze – mleko krowie – 3,5g, mleko ludzkie – ok. 4g. Znów konsternacja – czy bardziej tłuste mleko oznacza mleko zdrowsze? To oczywiście zależy od rodzaju tłuszczu, ale w przypadku dwóch porównywanych rodzajów mleka, rzeczywiście jest to prawdą. Mleko krowie i jego przetwory (zwłaszcza sery, śmietany i śmietanki, mleka zagęszczone i w proszku, kremy deserowe i budynie) charakteryzują się dużą zawartością tłuszczu mlecznego, w którym przeważają nasycone kwasy tłuszczowe, cholesterol i izomery trans, których negatywnego oddziaływania na zdrowie nie muszę komentować. Z kolei mleko kobiece, o czym wspomniałam już wcześniej, zawiera nawet do kilkunastu razy więcej niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych NNKT, w tym krytycznych dla rozwoju centralnego układu nerwowego niemowląt kwasów linolenowego i gamma- linolenowego. Dodatkowo NNKT są maleństwu niezbędne do prawidłowego przebiegu przemiany materii, gospodarki hormonalnej oraz ochrony przed alergiami. Warunkują sprawne działanie układu naczyniowego, nerwowego i odpornościowego. Ich zawartość w mleku krowim jest znikoma.

 

  1. Węglowodany – mleko krowie 4,9g, mleko ludzkie – 9g. Należy tutaj ponownie przywołać kwestię mózgu – węglowodany warunkują jego rozwój i sprawne funkcjonowanie. Jedynym węglowodanem mleka jest tzw. cukier mlekowy, czyli laktoza. Oprócz niekwestionowanej roli w rozwoju umysłowym laktoza sprzyja lepszemu wchłanianiu wapnia oraz mnożeniu „dobrych” bakterii jelitowych, przeciwdziałających rozwojowi chorobotwórczych mikroorganizmów. Powyższe zalety dotyczą tylko laktozy mleka kobiecego (tzw. beta-laktozy) i nie są udziałem laktozy mleka krowiego (tzw. alfa-laktozy). Może się tutaj jednak zapalić czerwona lampka – przecież laktoza jest jednym z głównych czynników uczulających niemowlęta! Okazuje się, że nietolerancja lub alergia na laktozę mleka kobiecego występuje nadzwyczaj rzadko, podczas gdy alergia na alfa-laktozę (z mleka krowiego) jest bardzo częstym zjawiskiem.

 

  1. Wapń – mleko krowie 118mg, mleko ludzkie – 33mg. Częstym argumentem mającym potwierdzać zbawienny wpływ mleka krowiego na nasz organizm jest jego wysoka zawartość wapnia. Nie da się podważyć faktu, że jest ona zdecydowanie wyższa w stosunku do mleka kobiecego, a przecież wszyscy wiedzą, że wapń jest niezbędny dla budowy kości i zdrowych zębów, ale… w tym kontekście należy mieć świadomość kilku istotnych kwestii…

Po pierwsze – mleko krowie, oprócz niekwestionowanej, wysokiej zawartości wapnia, charakteryzuje się podobnie wysoką zawartością fosforu (w mleku krowim – 97mg, w mleku ludzkim – 18mg!). Niekorzystny stosunek fosforu do wapnia powoduje zakwaszenie organizmu, a tym samym, paradoksalnie, przyczynia się do rozwoju próchnicy i osteoporozy! Zupełnie inaczej ma się sprawa w przypadku mleka ludzkiego – stosunek wapnia do fosforu (1,83:1) wyklucza powyższe zjawisko. Z tego samego względu lepszym od mleka źródłem wapnia są produkty roślinne, zwłaszcza orzechy, ziarna, warzywa.

Po drugie – pierwiastkiem niezbędnym w procesie wchłaniania wapnia w organizmie jest magnez. Magnez i wapń są bardzo silnie skorelowane – wapń zmniejsza przyswajanie magnezu, a brak magnezu zmniejsza przyswajalność wapnia. Dostarczanie zatem dużej ilości wapnia wraz z obfitującym w ten pierwiastek mlekiem krowim zmniejsza przyswajanie magnezu, a jego niedobór zmniejsza przyswajalność wapnia. Kółko się zamyka.

Po trzecie – w procesie trawienia tłuszczu znajdującego się w mleku krowim powstaje kwas palmitynowy, który powoduje wypłukiwanie wapnia z organizmu. Mleko zatem dostarcza wapń do organizmu, jednocześnie go stamtąd usuwając. W przypadku trawienia tłuszczu mleka kobiecego ten niekorzystny mechanizm nie zachodzi, dzięki czemu maluszek wykorzystuje cały dostarczony wapń (podobnie jak w przypadku produktów roślinnych).

Powyższe zjawiska pokazują dlaczego w krajach charakteryzujących się największym spożyciem mleka krowiego, np. w USA czy państwach skandynawskich, występuję największa zachorowalność na osteoporozę!

A jako podsumowanie rozważań na temat wapnia w mleku krowim i jego rzekomo niezastąpionej roli dla naszych kości i zębów pozwolę sobie zauważyć, że zwierzęta takie jak koń, słoń czy żyrafa mogą się poszczycić znacznie okazalszym układem kostnym aniżeli człowiek, a w ich diecie mleka nie uświadczysz 😉 Pamiętajcie, że w produktach roślinnych jest mnóstwo wapnia!

 

Czy wyłączyć mleko krowie z diety całkowicie i bezpowrotnie?

Niekoniecznie! Mleko może być cennym uzupełnieniem diety, ale tylko wówczas, jeśli spełnione będą warunki:

– dziecko po spożyciu mleka nie wykazuje reakcji alergicznych, nie wytwarza nadmiaru śluzu,

– nie będzie podawane niemowlętom ani młodszym dzieciom (nawet jednorazowe podanie mleka krowiego dzieciom poniżej dwóch lat może je uczulić na całe życie! Może też powodować krwawienie wewnątrzjelitowe prowadzące do anemii dziecięcej),

– będzie podawane okazjonalnie, najlepiej w lecie (badania przeprowadzone w 40 państwach dowodzą, że im więcej mleka [i mięsa] dzieci spożywają, tym większe ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2),

– będzie posiadać wysoką zawartość tłuszczu (chude mleko uniemożliwia przyswojenie witamin A i D, nie zawiera również tłuszczu i enzymów warunkujących prawidłowe wchłanianie wapnia),

– zostanie doprowadzone do krótkiego wrzenia i od razu szybko schłodzone (zagotowane – aby uwolnić od szkodliwych mikroorganizmów oraz rozerwać łańcuchy białek, a tym samym zwiększyć jego przyswajalność, schłodzone – aby zachować maksymalną ilość składników odżywczych),

– będzie gotowane z dodatkiem ziół ogrzewających (jak np. imbir, kardamon, gałka muszkatołowa) lub cebuli, co zwiększa przyswajalność mleka i ogranicza wytwarzanie śluzu,

– będzie maksymalnie świeże, a już na pewno nie homogenizowane (idealne byłoby świeżo wydojone od dobrze traktowanych krów),

– najlepiej jeśli pochodziłoby od zwierząt hodowanych bez leków i hormonów, odżywianych nieopryskanymi paszami.

Pozwólcie, że moje wywody podsumuję dwoma, dającymi do myślenia cytatami:

 

„Nabiał w żadnym wypadku nie jest cudownym pożywieniem. Wręcz przeciwnie, przyczynia się do rozwoju wielu chorób, co mnie przeraża – zwłaszcza gdy widzę, ilu młodych rodziców karmi dzieci modyfikowanym mlekiem”

Heather Mills McCartney, ambasador dobrej woli ONZ

 

„Mleko krowie jest dobre dla młodych cieląt, co jednak nie znaczy, że jest dobre dla ludzkich dzieci czy też dorosłych! Jeśli chcesz poprawić stan zdrowia poprzez jedna tylko zmianę w diecie, polecam wykluczyć z niej nabiał”

 

Profesor Jane Plant, autorka „Twoje życie w twoich rękach. Zrozumienie, zapobieganie i pokonanie raka piersi”

 

 

Jeśli pojawiły się w waszych głowach wątpliwości i pytania – nie martwcie się, jest mnóstwo możliwości zastąpienia krowiego mleka w diecie maluszka. Będę o tym pisać w kolejnym artykule już niebawem. Zapraszam!

 

Wróżka dla Brzuszka Twojego Maluszka

Dodaj komentarz

Podpis *
Email *
Witryna internetowa